Kodex 2 - WWO Lyrics, Song Meanings & Music Videos: Kazdy ponad kazdym, Każdy ponad każdym, Kazdy ponad kazdym ( www.a5a.net ), Ka¿dy ponad ka¿dym, Znajdź tekst piosenki oraz tłumaczenie piosenki i zobacz teledysk swojego ulubionego utworu. WWO - Każdy ponad każdym (+80) 19. WWO - Kochać życie (+7) 20 [tekst, tłumaczenie i interpretacja piosenki] Wykonawca: WWO Album: Witam was w rzeczywistości Data wydania: 2005-12-06 Każdy ponad każdym WWO. Komentarze Każdy ponad każdym. 2,5k {{ like_int }} Każdy ponad każdym WWO. Komentarze Sprawdź o czym jest tekst piosenki Podróby nagranej przez WWO. Na Groove.pl Tak to wygląda - tekst. Tak to wygląda. - tekst. Tak to wygląda: Budzę się co rano z japą wygrzaną, z pustą kiermaną, czasu jak zwykle za mało. Do dwunastej się zapierdalało, trzeba wstać, a oczy spuchnięte. Kolejna ustawka za następnym zakrętem. Brak chwili, żeby podelektować się skrętem. Każdy Ponad Każdym. - text. W Wwo. Playlist Sdílej. Ukaž píseň na. Każdy ponad każdym. Marysia była lekko w szoku, dumna w pełni, całkiem zdrowa, długoterminowa i niegłupia. Do pizzerii zjeść, opanować nerwy weszła gdzieś, w okolicach śródmiejskich - północna część. Sms-a mu pisała. BsqvRBD. ąc #hiphoppolska #polskie Za mały ekran 🤷🏻‍♂️ Rozszerz okno swojej przeglądarki, aby zaśpiewać lub nagrać piosenkę Ty śpiewasz partie niebieskie Twój partner śpiewa partie czerwone Wspólnie śpiewacie partie żółte Prosimy czekać, nagrywanie zakończy się za 10s Podział tekstu w duecie Każdy ponad każdym KODEX2 – White House Records & WWO madmateusz × Mikrofon Kamerka Włączona Wyłączona Nie wykryto kamerki Dostosuj przed zapisaniem Wczytywanie… Własne ustawienia efektu Pogłos Delay Chorus Overdrive Equaliser Głośność Synchronizacja wokalu Gdy wokal jest niezgrany z muzyką! [Zwrotka 1]Marysia była lekko w szoku, dumna w pełniCałkiem zdrowa, długoterminowa i niegłupiaDo pizzerii zjeść, opanować nerwy weszła gdzieśW okolicach śródmiejskich – północna częśćSMS-a mu pisała pomyślała, że się czuje trochę takJak wtedy, kiedy pierwszy razZ internetu ściągnięty referat dała na uczelniDo sprawdzenia, jednak teraz poziom podniecenia większyDziś zdradziła Ryśka po raz pierwszyCzuła się lepsza i czuła, że należy jej się lepszyRyszard – taryfiarz niezrzeszony w korporacjiI Marysia, lat temu trzy poznali się podczas wakacjiDzisiaj prócz akcji – rogiTa licencjatka psychologii robi jeszcze jedną bardzo ważną rzeczMagistra broni. Z podwójnych nerwów teraz jePodwójną pepperoniChoć zwykle dba o linię, teraz to pierdoli, teraz o nimRysio – taxi driver, zbieżność z Klanem przypadkowa całkiemWiezie babę właśnie, na taryfie czwartejZ delikatnym wałkiem, bo powinien normalnieWkurwia go, bo wali od niej warzywniakiemPatrzy przez ramię, czy nie zostawia brudu na kanapieJanina, bo tak na imię babieMyśli tymczasem o tym podejrzanym chamie, co prowadzi wózNie złapie nigdy już taksówki na ulicyRzadko jeździ, w zieleniaku na dzielnicy siedziCały dzień, gdzie posadził ją zięćAle dziś on wyjechał i znów przyszły chuligany z nożemJanina tego dłużej znieść nie możeI chociaż zięć mówił, żeby, broń Boże, nie zgłaszać tegoBo może być gorzej, to onaKłódkę na bęben, hajs w kopertę, gablotę halo – pędemI gna tera cierpem na komendę[Refren]Każdy ponad każdym – skurwysynInnego traktuje, jakby był niczymWszyscy najmądrzejsi – jebaniMyślą chyba, że są wybrańcami(Wszyscy tu, niestety...)(Na takie podejście brak mi słów)[Zwrotka 2]Jakiś czas wcześniej, z podlubelskiej wsiWyjechał do stolicy szukać lepszych dni – GrzegorzW pizzy znał jednego z powiatu swegoRobiącego już od dziewięćdziesiątego dziewiątegoKarol ma na imię, w plackach trochę robiGrzegorz postanowił, że też spróbuje sił w gastronomiiWysiadł na WschodnimZadowolony, że za bilet nie zapłacił frajerowiChuj, że kawał drogi siedział w kiblu pociągowym, walił klocemMiał zdrętwiałe nogi trochęAle cieszył się, że się ostały polskie złote, proszę cię...Lekko zagubiony pytał ludzi o nazwę ulicyWtem – saluto, patrol stołecznej policjiGrzesiu tłumaczy, że chce do Karola z pizzyZ twarzy był podobny zupełnie do nikogoJednak ubrany na brązowo-fioletowoNa górze ma mieć sweter, a na dole na dresowoPrzypasował im stuprocentowo, omyłkowo do opisu kogośBluźnił, przepraszał, nawijał...Jakiś czas później pani Janina drzwi zamykaOd taryfy Rysia i wyklina od złodziei w myślachSzyld Policja – wchodzi, składa zeznaniaRutynowe rozpoznania zwykle są na odpierdolBiorą tych, którzy są pod rękąI chociaż staje kilku gości młodych, bez cienia wątpliwościTen od spodni fioletowych, w swetrze brązDla Grzesia wstrząs. Pies gładzi wąs, gardzi nim oraz nią"Przecież dopiero co przyjechałem"Tłumaczy Grześ chwilę, ale zlisił się na biletI przesiedział swe alibi w jednym z kibli. Tyle...[Refren]Każdy ponad każdym – skurwysynInnego traktuje, jakby był niczymWszyscy najmądrzejsi – jebaniMyślą chyba, że są wybrańcami(Wszyscy tu, niestety...)(Na takie podejście brak mi słów)[Zwrotka 3]Karol – lat dwadzieścia – w sercu ŚródmieściaNie podejrzewając nic, zrobił kilka pizzNie wiedział nawet, że wybierał się do niego GrześJak zwykle statyści przyłazili jeśćI gdzieś koło czternastej – Eureka, czaderski pomysł rzucił kolega Wrzucić kwasa w pepperoniNa nieświadomce ktoś opierdoliKto jest kto?Rozwiązanie zagadki, posłuchajTą pizzę pokroiwszy na kawałki, zżarła ta Marysia od Rysia z taxi Jak już się domyślaszTen egzamin, który ma napisać, ma prawo nie wypalićKonsumując, myślała, że na nią zerkali pracownicyBo jest najpiękniejszą w okolicy damąSam, jako NarratorŻałuję, że personel, na czele z Karolem, nic nie wiedział, że za momentMagistra obronę miała – to by się dopiero ucieszyliPierwsza fazę niedoszłej psycholog jednak uświadczyliKrople potu na jej czole pięknie lśniłyByło wystrzałowoDla Karola z załogą, dla niej na razie też kolorowoUwierzcie moim słowom – Marysia była w szoku zdrowoDotarła do sedna materiiPostanowiła orzec to na uczelniNiedzielne ofiary i oprawcy niedzielniKażdy ponad każdym – wszyscy najmądrzejsiStara Janina w bujanym fotelu w domu przypomina sobie GrzesiaI rozmyśla, czemu to zrobiłaBez pewności, ale wymierzyła palcemDziś była górą w nierównej walceDla niej wszyscy młodzi łysi tacy sami – ścierwoMyśli tak serioMniej więcej w tym czasie pod pizzeriąWychodząc po pracy Karol śmiał się jaki numer wyciąłI nagle, choć nie widział Grzesia lat tysiąc – flashbackI maska zrzedła mu, mógłbym przysiącWspomniał wieś rodzimą, lat temu kilka zimąI stał tak chwilę z nietęga minąJak to było... Pijalnia piwa pod wieczórLokalne panny, Karol i Grzesiu, i numerCoś do dzisiejszego w podobieGrzegorz odlał się do piwa, a Karol nieświadomie łyknął sobiePsikus kurwa jego maćRaz, dwa... powrót do rzeczywistości – przystanek pod pizzeriąKarol, kilku gości, śmiech i maskowany ból w tleTymczasem, Ryszard – taryfiarz zapiekankę je z budy spod patykaObok Neoplan na przystanku się zatrzymałWysiadły dwie turystki, całkiem młodzieżoweRysiu odwrócił głowę i obcinaKażda ma dobrą nogę, bufet też niczego sobie i kozackie licaWziąłby obie na ostroPochłaniając ostatniego gryzaSpojrzał na typa, który miał na sobie bluzę ProstoI właśnie wsiadał do taryfy"Dokąd?" – spytał Rychu, i na tym zakończymy...

wwo każdy ponad każdym tekst